piątek, 31 maja 2013

Medialna obrona islamu

Po ostatnich dość głośnych i brutalnych wydarzeniach z Londynu warto po raz kolejny wspomnieć o tym, że islam wcale nie jest religią pokoju jak to usilnie próbują nam wmówić dziennikarze, politycy lub inni poprawni politycznie. Niestety, islam jest bardzo zły i niebezpieczny. Większość stacji telewizyjnych ocenzurowała słowa muzułmańskiego zbrodniarza, w których wskazywał jednoznacznie na Koran jako źródło inspiracji. Morderca mówił wprost: „Jest wiele ayah (wers w koranie), które mówią, że musimy z wami walczyć, oko za oko, ząb za ząb”. Wystarczy zajrzeć do Koranu, żeby się przekonać, że ten muzułmanin zna własną religię lepiej niż  liczni dziennikarze. Tymczasem strażnicy politycznej poprawności, nie zawahali się użyć cenzorskich nożyc, żeby prawda o tym religijnym i rasistowskim ataku nie dotarła do szerokiego grona odbiorców. W sytuacji, kiedy muzułmanin zabija brytyjskiego żołnierza na ulicach Londynu, krzycząc przy tym, że „Allah jest wielki”, a parę minut po obcięciu głowy tasakiem swojej ofierze cytuje świętą księgę muzułmanów, trzeba rzeczywiście wielkiej intelektualnej finezji, by odseparować zbrodnię od ideologicznych i religijnych pobudek, które do niej doprowadziły.Media i politycy już nie pierwszy raz w obliczu islamskiego terroru stają po stronie muzułmanów. Za wszelką cenę, manipulując faktami, bronią wyidealizowanego i odrealnionego wizerunku religii Mahometa. Morderstwo żołnierza w Londynie nie było zwykłym przejawem bandytyzmu. To kolejny dowód na to, że w Wielkiej Brytanii trwa podskórna, islamska rewolucja, której ostatecznym celem ma być ustanowienie kalifatu w oparciu o prawo szariatu. Przez ponad 40 lat muzułmańscy imigranci wtopili się w brytyjskie społeczeństwo. Stworzyli własne enklawy pełne sklepów, księgarń i zakładów usługowych, w których dojrzewały i radykalizowały się antyzachodnie i antybrytyjskie nastroje, dodatkowo podsycane przez mułłów w meczetach. Straszne jest to, co dzieje się we współczesnym świecie z powodu tej religii .  Doczekaliśmy zadziwiających czasów. Kiedy muzułmanin obcina głowę brytyjskiemu żołnierzowi na ulicach Londynu, premier Wielkiej Brytanii mówi o tym, że to… islam został zaatakowany.


czwartek, 30 maja 2013

Pikieta antyaborcyjna na Placu Chrobrego w Bielsku–Białej !!!

W dniu 1 czerwca 2013 roku w godzinach 18.30-19.30 Odbędzie się pikieta antyaborcyjna na Placu Chrobrego w Bielsku–Białej organizowana przez Kobiety Dla Narodu Oddział w Bielsku-Białej oraz Stowarzyszenie Patriotyczne Bielsko-Biała Aborcja jest niczym innym jak morderstwem nienarodzonego dziecka, człowieka, któremu odebrano wszystkie prawa – w tym fundamentalne prawo do życia, opieki i szacunku. Przez wielu lekarzy traktowane jest jak schorzenie, które można prawnie usunąć argumentując to rzekomą troską o zdrowie i prawo kobiety będącej w ciąży. Współczesne przyszłe matki znajdują się pod presją mediów i agresywnego społeczeństwa, które wmawiają im, że zabicie własnego dziecka jest czymś usprawiedliwionym moralnie, nie są informowane o bardzo poważnych konfliktach zdrowotnych związanych z takim zabiegiem (np. zwiększonym ryzyku raka piersi, trwałym uszkodzeniu narządów rozrodczych). W trakcie pikiety będą zbierane podpisy pod petycją, która może wpłynąć na zmianę ustawy o ochronie życia i przywrócić prawo do życia dzieciom chorym i podejrzanym o chorobę. Pikieta organizowana 1 czerwca (sobota) bieżącego roku ma na celu zwrócenie uwagi na problem aborcji w społeczeństwie. Pokazując prawdę, chcemy zwrócić uwagę Społeczeństwa na mordowanie niewinnych dzieci. PS. W trakcie pikiety będą rozdawane gazety pro-life.

Ty też jesteś odpowiedzialny – przyjdź i protestuj z nami !!!

Zapraszamy na wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/499227200131982/

środa, 29 maja 2013

Bereza Kartuska

Temat Berezy Kartuskiej praktycznie nie funkcjonuje w świadomości Polaków. Bezpośrednim impulsem, który skłonił Józefa Piłsudskiego do podjęcia decyzji o utworzeniu obozu, było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego dokonane przez Hryhorija Maciejkę, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jak czytamy w rozporządzeniu z dnia 17 czerwca 1934 r. obiekt ten był przeznaczony dla osób, „których działalność lub postępowanie daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju, lub porządku publicznego„. Określano go jako „nieprzeznaczony dla osób skazanych lub aresztowanych z powodu przestępstw”. Był to więc prewencyjny obóz odosobnienia dla więźniów politycznych.Utworzono go 12 lipca 1934 roku na mocy rozporządzenia z mocą ustawy prezydenta Ignacego Mościckiego z dnia 17 czerwca w sprawie osób zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu. Pomysłodawcą utworzenia obozu był premier Leon Kozłowski, a jego pomysł zaakceptował Józef Piłsudski nazywając to zarządzenie „czerezwyczajką”. Rozporządzenie zezwalało na utworzenie wielu takich miejsc odosobnienia, ale utworzono tylko jedno – w Berezie. Obóz mieścił się w budynku dawnych carskich koszar. W Brześciu strażnikami byli żandarmi wojskowi i oficerowie WP. Wywołało to złe wrażenie w wojsku. W Berezie byli już tylko policjanci. Protestował przeciwko temu, bezskutecznie, komendant główny policji gen. Kordian Zamorski. Uważał, że służba w Berezie deprawuje młodych policjantów.
   Pierwszymi osadzonymi, posiadającymi dwa pierwsze numery więzienne, byli narodowcy z Krakowa, działacze Stronnictwa Narodowego – Antoni Grębosz i Bolesław Świderski. Zostali oni przywiezieni do Berezy Kartuskiej 6 lipca 1934 roku o godz. 20. Nad ranem 7 lipca dołączyło do nich dziesięciu ONRowców z Warszawy. Był to słynny wówczas „transport warszawski”, w którym znajdowali się czołowi działacze organizacji, prawdziwa elita ruchu ONR. Byli to adwokaci: Henryk Rossman, dr Jan Jodzewicz, Mieczysław Pruszyński, Henryk Łączyński, Edward Kemitz, a także studenci Bolesław Piasecki, Zygmunt Dziarmaga, Władysław Hackiewicz, Jerzy Korycki i Włodzimierz Sznarbachowski. Był to jedyny zbiorowy transport narodowców i naprawdę wyjątkowy. Każdy warszawski narodowiec przed opuszczeniem aresztu śledczego przy ul. Daniłowiczowskiej, w którym byli przetrzymywani już od 21 czerwca, otrzymał tort i bukiet róż z imiennym bilecikiem, następnie wszyscy pod eskortą zostali przewiezieni na Dworzec Wileński skąd pociągiem udali się w długą drogę do stacji Błudeń na Polesiu (Bereza Kartuska nie miała połączenia kolejowego). W trakcie podróży strażnicy zachowywali się wobec więźniów niemal jak służba a nie jak eskorta, m.in. donosili narodowcom wódkę i zakąski. Być może policjantom imponowała ogłada, wysoka
pozycja społeczna niektórych i ich eleganci ubiór. W każdym razie atmosfera na tyle się rozluźniła, że na stację Błudeń, zarówno aresztanci jak i ich eskorta przyjechali mocno „wstawieni”. Na ten widok, oczekujący na „transport warszawski” specjalny oddział policji z Golędzinowa, zaaresztował natychmiast strażników odbierając im broń i pasy a rozweselonych aresztantów, przekleństwami i groźbami, przywrócono do porządku. Miał to być przedsmak tego, co czekało narodowców w „Miejscu Odosobnienia”.Zaraz po przywiezieniu Świderskiego i Grębosza, czyli pierwszych osadzonych, do obozu trafiło trzech Białorusinów z komunistycznej partii chłopsko-robotniczej „Selrob”. W kolejnych dniach i miesiącach przybywały transporty działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Partii Ukrainy i wspomnianego już „Selrobu”. Byli to przeważnie Ukraińcy, Białorusini i Żydzi, którzy sympatyzowali z komunistami. Generalnie przez pierwsze dwa lata funkcjonowania obozu, Bereza przeznaczona była dla działaczy politycznych zdelegalizowanych bądź nielegalnych, w myśl polskiego prawa, organizacji. Potem przyszedł etap kryminalny. Mianowice władze zauważyły, że obóz może doskonale się przydać do zapobiegania działalności sutenerów, paskarzy, handlarzy narkotyków itd. W ten sposób policja mogła usuwać osobników, o których wiedziała, że popełniają przestępstwa, ale nie miała wystarczających na to dowodów. Kryminaliści mocno dokuczali Ukraińcom i politycznym zesłańcom wszelkiej narodowości, szczególnie inteligentom. Bili ich i zmuszali do obsługiwania siebie.  Liczba osadzonych w Berezie Kartuskiej trudna jest do oszacowania, podawane są liczby od 3000 do 16 000 osób, które przewinęły się przez obóz w okresie ponad 5 lat jego funkcjonowania. W sumie w całym okresie funkcjonowania obozu można się doliczyć 71 osadzonych tam narodowców. Celem obozu było złamanie psychiczne osadzonych, aby już nigdy nie sprzeciwiali się władzom państwowym. W tym celu stosowano przede wszystkim terror psychiczny ale nie stroniono również od terroru fizycznego. Torturą była już wstępna procedura przyjmowania osadzonego do obozu. Przybywający, po wstępnych formalnościach, w czasie których obrzucano ich wyzwiskami, kierowani byli do izby przejściowej na kwarantannę, która trwała 3 dni. Izba przejściowa była nieumeblowana, okna do połowy były zabite dyktą, a górne były otwarte, przez co w zimie panowała tam zawsze temperatura poniżej zera. Podłoga była betonowa. Przez cały dzień więźniowie musieli stać zwróceni twarzami do ściany. W nocy mogli położyć się bez przykrycia na betonowej podłodze, jednak co pół godziny policjant budził osadzonych, każąc im wstawać, stawać pod ścianą w szeregu, odliczać, biegać, padać, skakać. Po tym więźniowie mogli znowu położyć się na pół godziny. Jakiekolwiek uchybienie w postawie, które dowolnie oceniał policjant, powodowało natychmiastowe bicie pałką. Zresztą w izbie tej bito więźniów stale bez jakiegokolwiek powodu oraz masakrowano ich do krwi. Do tortur należała również codzienna gimnastyka, która z tradycyjnym treningiem, nie miał nic wspólnego. Gimnastykę prowadzili policjanci lub „instruktorzy” rekrutujący się z więźniów kryminalnych. Chcąc się zasłużyć, byli oni często okrutniejsi niż policjanci. Gimnastyka była jednym z największych udręczeń zarówno ze względu na długotrwałość (siedem godzin dla tych, których nie kierowano do pracy oraz brak 
przerw), jak i prowadzenie jej systemem karnych ćwiczeń wojskowych, stosując ciągle komendy „padnij”, „czołgaj się”, urządzając całe godziny biegów itd. Celem tych ćwiczeń było osiągnięcie największego zmęczenia więźnia. Spośród „ćwiczących” wybierano specjalną grupę, ironicznie nazywaną „podchorążówką”. Kierowano do niej tych, których policjanci uznali za opornych a także nowo przybyłych. Grupa ta ćwiczyła albo na sali służącej w lecie za pracownię betoniarską (każde poruszenie podnosiło z podłogi tumany betonowego kurzu leżącego grubą warstwą do 5 cm i powodowało duże trudności w oddychaniu) lub za rogiem bloku mieszkalnego, w miejscu, gdzie z ustępów wypływała uryna, rozlewając się w wielkie kałuże. W dniach odwilży ćwiczono tam czołganie się. Więźniowie musieli poruszać się biegiem. Nie wolno im było ze sobą rozmawiać. Policjanci zwracali się do nich per „sku…synu”, „kur… mać”, „świńskie ścierwo”.Torturą było nawet wypróżnianie się. Tę czynność fizjologiczną można było załatwić tylko raz na dobę, rano – 20 ludzi stawało w pokoju z betonową podłogą i na komendę każdy z nich miał obowiązek rozpiąć się, załatwić i zapiąć w ciągu kilkunastu sekund, co było oczywiście czasem niewystarczającym, wobec czego ludzie stale chodzili niewypróżnieni, co było dolegliwe szczególnie przy kilkugodzinnej gimnastyce. Ofiarą tego właśnie procederu padł m.in. Henryk Rossman. Praca osadzonych również wpisywała się w ponurą praktykę tortur. Do prac należało m.in. czyszczenie ustępów dokonywane małą szmatką, a więc w praktyce gołymi rękami, przy czym przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem. Za najbardziej uciążliwą pracę uznawano pompowanie wody, które odbywało się przy użyciu kieratu. Orczyki były tak przymocowane, że więźniowie musieli pracować w głębokim pochyleniu. Kazano wykonywać również prace całkowicie bezsensowne jak kopanie i zasypywanie rowów, przenoszenie ciężkich kamieni z miejsca na miejsce. Za uchybienia w pracy więźniowie dostawali chłostę od 5 do 50 uderzeń w twarz. W pierwszym okresie, gdy w obozie przebywali narodowcy, liczba więźniów wynosiła 219. Wraz ze zbliżaniem się tragicznego września 1939 roku, gdy na kresach wschodnich rozwijała się proradziecka propaganda, rosła liczba
osadzonych w Berezie komunistów. Np. w roku 1936 na 369 osadzonych było aż 342 komunistów, najsłynniejszym z nich był Franciszek Jóźwiak, w okresie PRL komendant główny Milicji Obywatelskiej. W ostatnim, trzecim, etapie, na kilkanaście miesięcy przed wybuchem wojny, Berezę zapełnili Niemcy, głównie hitlerowcy. Zdarzało się jednak, że do Berezy wysyłano osoby winne tylko tego, że miały nazwiska niemieckie. W ten sposób do obozu trafił m.in. Wedel, właściciel słynnej fabryki czekolad. Warto dodać, że do „Miejsca Odosobnienia” trafiali również działacze legalnych ugrupowań, Stronnictwa Narodowego, Stronnictwa Ludowego i Polskiej Partii Socjalistycznej a nawet sanatorzy, jak znany publicysta Stanisław „Cat” Mackiewicz, który został „odosobniony” na okres 17 dni pod za rzutem osłabiania ducha obronnego Polaków, gdyż ostro krytykował politykę obronną i zagraniczną ówczesnych władz, szczególnie ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Ciekawą dygresją może być fakt, że syn wojewody, Lesław Biernacki, jako działacz ONR, również był poszukiwany przez policję, a jego ojciec rozesłał do wszystkich podległych mu komisariatów ogólnik, w którym nakazywał aresztowanie syna i natychmiastowe odesłanie go do Berezy. W okresie okupacji Lesław Biernacki jako żołnierz Konfederacji Narodu, wojennego wcielenia ONR-Falangi, poległ w potyczce z Niemcami w 1943 roku. Miejsce odosobnienia w Berezie Kartuskiej funkcjonowało do 17 września 1939 roku czyli do agresji sowieckiej na Polskę. Armia Czerwona śpieszyła się, by jak najszybciej oswobodzić obóz w Berezie Kartuskiej, który miał być dowodem na „faszyzację” Polski. Policji z nadzoru obozu udało się uciec przed sowieckimi jednostkami, jednak zostali oni w większości wyłapani i zamordowani w Ostaszkowie. W propagandzie komunistycznej jest mowa o „wyzwoleniu” obozu przez Armię Czerwoną, która wypuściła wszystkich więźniów przeważnie komunistów (ponad 90 % osadzonych) i Niemców będących na usługach III Rzeszy.

OFENSYWA KOBIECEGO PIĘKNA W DZIAŁALNOŚCI NARODOWEJ.

Trzeba pamiętać, że feministki nie walczą obecnie o prawa kobiet, a ich podstawowym celem jest rozbicie instytucji jaką jest rodzina. Tak naprawdę, ruchy feministyczne nie mają dużego poparcia, ich działalność jest tylko odpowiednio nagłaśniana w mediach. Kobiety dla Narodu działają także aktywnie w sieci. Ostatnio utworzyły profil facebookowy: Christian Women Against Femen – ma pokazywać miłość do Boga, a równocześnie antagonizm w stosunku do feministek. Dowodem na to, iż kobiet, które utożsamiają się z tradycyjnymi wartościami i chrześcijaństwem jest dużo, świadczy fakt, iż liczba lajków na stronie przekracza 5 tysięcy i ciągle rośnie. Christian Women Against Femen współpracują także z dziewczynami z węgierskiego Jobbiku, które możemy zobaczyć na zdjęciach tejże strony. Sposób działania CWAF jest bardzo prosty – należy wysłać swoje zdjęcie z kartką informującą o swojej wierze w Boga, o sprzeciwie wobec obecnych feministek,następnie administratorki wkładają zdjęcia na stronę. Kobiety dla Narodu mają wiele pomysłów do zrealizowania w najbliższym czasie. Miejmy nadzieję, że stowarzyszenie będzie się prężnie rozwijać i powiększać istniejące już struktury o kolejne miasta. W obecnym stanie swoje oddziały KDN mają w: Szczecinie, Gdańsku, Bydgoszczy, Toruniu, Białymstoku, Warszawie, Lublinie, Wrocławiu, Bielsku – Białej i Krakowie. Ruch Narodowy to nie tylko mężczyźni. Są także w nim aktywne działaczki, które postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i stawić opozycję wobec lewicowych feministek. Są one matkami, żonami, uczennicami, studentkami, każda jest inna i każda ma inne zainteresowania. Łączy je jeden cel – Wielka, silna Polska, a przede wszystkim zdrowy naród, w którym kobieta i mężczyzna grają odmienne role, a jednak tworzą całość, najpiękniejszą komórkę społeczną – rodzinę. Powstały – Kobiety dla Narodu – piękna część organizacji Ruchu Narodowego, lecz zrzeszająca wszystkie kobiety mające podobne postulaty. Chcą działać dla kobiet – podejmować tematy, które omijane są przez feministki, marginalizowane, ale także przedstawiane w zupełnie innym świetle – problem prostytucji, handlem żywym towarem, pornografii, przemocy oraz aborcji czy In vitro. Stowarzyszenie „Kobiety dla Narodu” kierują się w swojej działalności wiarą katolicką, która determinuje ich pomysły i akcje. W najbliższym czasie jest planowanych wiele aktywności społecznych – pikiety, manifestacje, ale także bezpośrednia pomoc samotnym matkom.

poniedziałek, 27 maja 2013

Szczerbiec symbolem Ruchu Narodowego w Polsce

„Przedwojenny symbol Ruchu Narodowego w Polsce. Jego symbolika związana jest z mieczem Bolesława Chrobrego - Szczerbcem, dla narodowców jest to symbol mocarstwowej i silnej polityki Polski prowadzonej przez tego władcę oraz wszechpolskiej misji Ruchu Narodowego. Symbol ten odwołuje się specjalnie do najdawniejszej polityki polskiej (piastowskiej) jako do okresu formowania się naszej polityki zagranicznej skupionej na jednoczeniu słowiańszczyzny pod polskim panowaniem oraz na oporze wobec niemieckiego parcia na wschód. Dodatkowo Bolesław Chrobry w polskiej historiografii i świadomości narodowej uchodzi za wielkiego władcę, twórcę polskiej monarchii i uosobienie naszej wojowniczości. Pierwszą organizacją przedwojenną, która używała Szczerbca jako swego symbolu był Obóz Wielkiej Polski (OWP). Od tamtego momentu wizerunek Szczerbca przyjął się w całym Ruchu Narodowym jako jego znak. Jako swego symbolu używało go także Młodzież Wszechpolska, Stronnictwo Narodowe, a także Obóz Narodowo-Radykalny. Każda z tych organizacji oznaczała swój "mieczyk" poprzez wypisanie na wstędze okalającej Szczerbiec, skrót nazwy swojej organizacji (OWP, MW, SN, ONR). W okresie II wojny światowej za swój symbol używały Szczerbca także Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). Szczerbiec wrósł bardzo głęboko w świadomość polskiego nacjonalizmu. Świadczy o tym częste odwoływanie się do symbolu miecza oraz do samej nazwy Szczerbiec. Dziś również "miecz Chrobrego" cieszy się ogromną popularnością wśród współczesnych narodowców od ONR aż po narodowych-demokratów.

Władysław Furka

Władysław Furka, ps. "Emil" (1917–1968), syn małorolnej rodziny chłopskiej ze wsi Straconka w Beskidzie Śląskim. Prawnik, działacz SN, Lider narodowy wśród młodzieży gimnazjalnej z Bielska, Białej i Żywca. Prezesi oddziału Okręg Małopolski  MW 1936-1939. Prezes Bratniej Pomocy Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po klęsce wrześniowej pozostał w kraju, gdzie działał w konspiracji w Stronnictwie Narodowym oraz Narodowej Organizacji Wojskowej. W Krakowie kierował działalność propagandowa. Na początku zajmował się kolportowaniem warszawskiego „Szańca”, lecz kiedy gazeta ta stała się organem oenerowców rozpoczął rozprowadzanie czasopisma „Walka” wydawanego od kwietnia 1940 do stycznia 1945. W czasie powstania Warszawskiego należał do kierownictwa MW był także wiceprezesem zarządu warszawskiego Okręgu Ziemskiego SN. Brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim. Został aresztowany i osadzony w Pruszkowskim obozie, a następnie wywieziono go do Niemiec. Po zajęciu Polski przez wojska ZSRR organizował struktury MW. Został zastępca kierownika Wydziału Organizacyjnego Zarządu Głównego SN, który na przełomie marca i kwietnia 1945 r. zwołał zjazd przed wojennych działa czy Młodzieży Wielkiej Polski i Młodzieży Wszechpolskiej, został kierownikiem Centralnego Kiorownictwa Młodzieżowego. Pod czas spotkania zapadła decyzja o kontynuowaniu działalności konspiracyjnej. Młodzież Wszechpolska . Furka przyjechał w kwietniu 1945 r. do Poznania i na spotkaniu z Pazołą polecił mu zorganizowanie Młodzieży Wszechpolskiej (MW) wśród poznańskich studentów. Na przełomie marca i kwietnia 1945 roku podjęto decyzję o kontynuacji konspiracyjnej działalności. Na jego polecenie utworzono w środowisku akademickim struktury „MW” w Gliwicach. Sam próbował reaktywować koła Bielsku. Po rozpracowaniu struktur "MW" ujawnił się w marcu 1947 r., lecz wkrótce potem zaczął się ukrywać (m.in w Wiśle oraz w Istebnej, Koniakowie) i we wrześniu 1948 r. przedostał się do Szwecji. Następnie w aparacie łączności SN, od 1 kwietnia 1951 do lipca 1953 r. był kierownikiem placówki „Południe” Działu Krajowego Rady Politycznej z siedzibą w Monachium, potem w Bergu. Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej oddział Nowy Jork, prezes A.K. oddział Nowy Jork, Pochowany w na największym polonijnym cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie, w Doylestown, w Pensylwanii.

Demonstracje antyżydowskie w Bielsku ·1937

Jak pisze J. Żyndul: "Największe rozmiary przybierały zajścia, których punktem wyjścia było zamordowanie Polaka przez Żyda". W Bielsku-Białej w 1937 r. przyczyną zajść stało się zastrzelenie polskiego robotnika Wanota przez dzierżawcę restauracyjnego Normana. Zajścia antyżydowskie w Bielsku i Białej trwały w niedzielę do późnych godzin. Przejdźmy  do wydarzeni z 1937 roku. Piątek, 17 września. Leon Wanat jak, zawsze wstąpił, wracając z pracy do restauracji aby coś zjeść. Nie miał humoru, ponieważ dostał miesięczną pensję (32 zł). Leon Wanat chrześcijanin. Mieszkał z żoną w Białej przy ul. Krasińskiego. Pracował w fabryce "BARTELMOSS & SUCHY" (produkującej śruby i urządzenia metalowe). Restauracja, w której pracował Karol Norman, sąsiadowała z salą modlitewną dla ortodoksyjnych Żydów z Bielska. Dla Żydów szabat zaczyna się w piątek po zachodzie słońca. Norman  ( Żyd, pochodzący z ortodoksyjnej rodziny z Zatora. Mówił o sobie, że jest ,,niezwyciężonym lwem plemienia Judy". Jego celem był wyjazd na stałe do Palestyny.) miał zamknąć lokal przed godz. 18:00,  aby Ci ortodoksyjni Żydzi nie prawili mu wyrzutów. Informuje Wanata ze zamyka restaurację wcześniej, prosi , aby zapłacił za zamówienie i opuścił lokal. Ten, odmawia zapłacenia  i awanturuje się. Norman wezwał policję. Na miejsce przybyło trzech policjantów. Wanata zabrano na komisariat. Tego samego dnia ok. godz. 17:00 Leon Wanat przybył pod restaurację Normana. Ten stał w bramie wejścia do restauracji. Wanat podszedł szybkim krokiem do Normana. Zdenerwowany, że  złożył on na niego  doniesienie ,  próbuje  go  uderzyć  suwmiarką ( nosił  ją  zawsze   przy      sobie).
Norman jednak szybkim ruchem lewej ręki hamuje uderzenie, tym samym zostaje okaleczony w dłoń. W tym samym czasie prawą ręką wyciąga broń i strzela prosto w Wanata. Leon Wanat umarł na miejscu, gdyż dostał strzał w serce.Norman zszokowany tym, co zrobił, biegnie na ul. Wzgórze na komisariat policji i mówi, że zabił człowieka. Zostaje natychmiast aresztowany. Na miejsce przybywa policjant Karol Śniegoj. Po morderstwie Leon Wanat Bielsku i Białej  dochodzi od razu do zajść  antyżydowskiech. Mieszkańcy miasta , wybijali szyby w mieszkaniach, synagogach oraz miejscach modlitw żydowskich. Nie wybijali jednak szyb lekarzom żydowskim, gdyż obawiali się, że kiedyś będą mogli potrzebować pomocy któregoś z nich, a on mógłby ich rozpoznać i im odmówić.  Nastroje uspokoił jeden z Narodowców, dobrze nam znany Edward Zajączek. Według danych Gminy Żydowskiej, do której ludności miała się zgłaszać w razie ewentualnych uszkodzeń, rozbito 246 szyb wystawnych oraz 3637 szyb mieszkaniowych. 10 lutego 1938 w Sądzie Okręgowym w Cieszynie odbyła się rozprawa. Przewodniczyli jej: Dr Santarius, Schneider oraz Romankiewicz.  Adwokatem Normana był Santhauz. Według wyroku sądu Karol Norman za umyślne zabójstwo, jednak w obronie koniecznej został skazany na 6 lat więzienia oraz poniesienie kosztów śledztwa i rozprawy. Suwmiarkę Leona Wanata otrzymała jego żona.Ceremonia pogrzebowa została odprawiona w katedrze p.w. św. Mikołaja, a jego ciało złożono w rodzinnym grobie na cmentarzu przy ul. Grunwaldzkiej (do dziś zachował się oryginalny i nienaruszony nagrobek). 17-letni młodzian z Komorowic otrzymał 2 grudnia 1937 r. wyrok Sądu Okręgowego w Wadowicach w postaci grzywny w wysokości 10 zł za udział w zajściach antyżydowskich w Białej w dniu 19 września, a w szczególności za to, że „rzucał kamieniami i powybijał niemi okna w synagodze i budynkach żydowskich i tym wybrykiem zakłócił spokój publiczny”. Wyroki tego typu spadły na wielu uczestników tych karygodnych wydarzeń


                                                                

 

„BITWY NAD BIAŁKĄ”

Prezentujemy ciekawe źródło polskie (niemiecki opis dodamy za jakiś czas) dotyczące tzw. bitwy nad Białką, która miała miejsce w czerwcu 1914. Sokół bielski świętował 10-lecie istnienia, zaplanowano z tej okazji uroczystości, na które przyjechały liczne oddziały sokole z Galicji i ze Śląska. Miłej lektury.
RELACJA „DZIENNIKA CIESZYŃSKIEGO” Z TZW. „BITWY NAD BIAŁKĄ”


"Gdy wam kto z Niemców na Śląsku będzie zawracał głowę kulturą niemiecką, powiedzcie mu, że nie wart czyścić jej butów. Powołajcie się na (...) kradzież dusz polskich, na ucisk ekonomiczny, w końcu na niedzielny występ Niemców bielskich i bialskich, pełen brutalnej podłoty, gwałtów ulicznych i rabunków.Rzeź krwawą przygotowali już wcześniej. Oto w piątek (26 czerwca) odbyli oni bardzo liczne zgromadzenie, na którem uchwalili (...) odezwę, protestując przeciwko uroczystości sokolej w Bielsku. W sobotę odbyli drugie zgromadzenie (...) a tutaj otwarcie wypowiedzieli się za czynnym wystąpieniem przeciwko polskiej ludności. Na zebraniu tym przemawiali i wzywali do gwałtów poseł Josephy, fabrykant i dr Foerster adwokat. Nawoływali oni zebranych, by agitowali w okolicy do stawienia się najliczniejszego Niemców w Bielsku. W ten sposób przygotowano masowe wystąpienie
Niemców, którego krwawy epilog obmyślili inicjatorzy. Prócz tego magistrat bielski rozlepił w sobotę po południu obwieszczenie, w którym powołując się na artykuły 7 i 11 ustawy z 1854 roku zabraniał odbycia polskiej uroczystości. (...) Paragrafy te odnoszą się do stowarzyszeń politycznych, a nie humanitarnych, ani też gimnastycznych, jakiemi są „Sokół”, skauci, straże ogniowe itp.W niedzielę rano zaczęli przyjeżdżać sokoli (...) Wszyscy sokoli mieli zakupione bilety do Bielska i tutaj też wysiedli. Natychmiast po ich przybyciu (...) policja miejska zgromadzona bardzo licznie na stacji kolejowej nie chciała nikogo z przybyłych puścić na krok z dworca, usiłując z powrotem wsadzić ich do wagonów. Naczelnicy oddziałów sokolich oświadczyli, że dobrowolnie tego nie uczynią. Dopiero na wezwanie policji „w imieniu prawa” oświadczyli, że ustępują pod gwałtem i bezprawiem, nakazując druhom wejść z powrotem do pociągu. (po czym odjechali do Białej) (...) Zaznaczyć tu należy, że mimo krewkości Polaków, sokoli polscy zaczepiani wykazali takt i rozsądek całem swym zachowaniem na dworcu. (...)Pochód sokolów ruszył przez Białą do Bielska i doszedł do mostku tzw. „Kukuck”, gdzie zatrzymano się. Po przeciwnej stronie Białki to jest w Bielsku stały ogromne tłumy Niemców z policją miejscową i żandarmami. Naczelnicy pochodu udali się do naczelnika policji Bezdeka, który jest przedtem na stacji kolejowej przyrzekł, że po porozumieniu się ze starostą bielskim i bialskim pozwoli wejść całemu pochodowi do Domu Polskiego w Bielsku. Interpelowany jednak w owej chwili oświadczył, że przyrzeczenia żadnego nie dawał i na pochód nie pozwolił. (...)Mimo perswazji ze strony polskiej policja stanowczo nie chciała przepuścić sokołów i gości umundurowanych. Wówczas Polacy zażądali, by pozwolono przejść bodaj publiczności cywilnej. Z początku naczelnik policji zgodził się, obiecując przepuszczać Polaków grupami po kilka osób, w końcu jednak oświadczył, że nikomu nie pozwoli przejść, bo grozi to zaburzeniami.Na żądanie posła Zamorskiego pozwolono przejść do Domu Polskiemu w deputacji czterem delegatom. Dawszy im konwój policyjny, naczelnik zaręczył całość tych osób. Do deputacji tej należeli m.in. poseł Zamorski, prof Olech i red. Matłosz. (Czwartym był dziennikarz Budkiewicz).W chwili, gdy delegaci weszli w tłum Niemców, ci zaczęli wykrzykiwać, zajmując wrogą postawę do tego stopnia, że poseł Zamorski ledwie zdążył się cofnąć z powrotem do pochodu. Posypały się za nim wyzwiska, a nawet okrzyki „zamordować Zamorskiego”.(...) Komendant policji kazał otoczyć
delegatów kordonem policji z dobytymi szablami. Kiedy jednak delegaci weszli w tłum Niemców policja znikła, a Niemcy rzucili się na delegatów. (...) Profesor Olech wyciągnął rewolwer. Niemcy w pierwszej chwili odskoczyli, ale potem natarli laskami. Wszyscy trzej delegaci zostali dotkliwie pobici, a prof. Olech i red. Matłosz są ranni (...)Stojący za mostkiem Polacy chcieli iść z pomocą napadniętym, ale wtedy wystąpiła żandarmeria z najeżonymi bagnetami. Mimo to polscy robotnicy usiłowali w bród przejść rzeczkę i wtedy przyszło do pierwszych krwawych starć pomiędzy policją, która dobyła szabel i burszami, a Polakami. Żandarmi i komisarz cięli Polaków szablami. Mimo to zdołali chłopi polscy złapać Josephiego, postawić go do góry i w tej pozycji wygrzmocić skórę, jak nauczyciel żakowi szkoły ludowej. Bursze rzucali kamieniami, z których jeden zranił posła Dobiję dotkliwie w obojczyk. Starcia ponowiły się kilkakrotnie. Wreszcie dr. Malesz z Andrychowa, delegat krakowskiego okregu „Sokoła” kazał trąbić na odwrót. Ruszono do Białej. Ze strony polskiej było 15 Polaków ciężej, a około 40 lżej rannych. Tu (tzn. w Białej) usiłowano urządzić wiec, ale wkroczyła żandarmeria. Z domów niemieckich rzucano kamieniami. (...) Z domu Bergera oddano do Polaków dwa strzały z rewolweru, które jednak szczęśliwie nikogo nie zraniły. Tłum na strzały odpowiedział kamieniami, żandarmi przypuścili szarżę, tratując i bijąc (...).
                                                                   
                                                                           Źródło: „Dziennik Cieszyński” z 1 lipca 1914, nr 147.

sobota, 25 maja 2013

Edward Zajączek

27 lutego 1942 r.  w KL Auschwitz zginął Edward Zajączek – człowiek, który dobro i pomyślność swojej Ojczyzny postawił wyżej niż własną rodzinę. Związany ze Śląskiem i Beskidem, za swoją postawę i działalność zapłacił licznymi pobytami w więzieniach oraz własnym życiem. Dziś jest to postać prawie zapomniana.

Edward Zajączek urodził się 7 września 1901 r. w miejscowości Las koło Ślemienia – powiat żywiecki. Ojciec jego żony Zofii – Antoni Kucharczyk był poetą ludowym, znanym jako „Jantek z Bugaja”. W swojej rodzinnej miejscowości ukończył szkołę podstawową. Dalszą edukację kontynuował w Wadowicach i Krakowie. Dyplom nauczyciela języka polskiego i historii uzyskał kończąc krakowskie seminarium nauczycielskie.  W okresie  wojny z bolszewikami w 1920 r.służył w 67 Pułku Piechoty , zdemobilizowany w stopniu porucznika. W latach 1920-1925 uczył w szkołach łódzkich.  Również w tym okresie Zajączek rozpoczął działalność społeczno-polityczną. Związany praktycznie przez całe życie z ruchem narodowym, kontynuował i wcielał w życie program księdza Stanisława Stojałowskiego, który zakładał m.in. obronę chłopów i robotników przed wyzyskiem ówczesnych kapitalistów, rozwijanie oświaty wśród mas chłopskich i robotniczych oraz walkę o duszę i ich świadomość narodową.W Łodzi został członkiem Związkiem Ludowo-Narodowym i z jej ramienia wyjechał w 1925 roku do Bielska , gdzie objął funkcję sekretarza zarządu okręgowego ZLN. Został tam również kierownikiem placówki społeczno-kulturalnej działającej pod nazwą Dom Polski. W 1927 został sekretarzem Obozu Wielkiej Polski na okręg podhalański. W 1929 został oboźnym Obozu Wielkiej Polski na powiaty: bielski, bialski, żywiecki, wadowicki i makowski. Po rozwiązaniu OWP, w styczniu 1933 stanął na czele Sekcji Młodych Stronnictwo Narodowe . Po przeniesieniu się do Warszawy kontynuował swoją działalność społeczno – polityczną, niestety kosztem życia rodzinnego i swojej żony Zofii – aktywnej działaczki Narodowej Organizacji Kobiet. W swoim notatniku pisał: „Wybieram się do Lublina na kilka odczytów. [...] Zochna – wiadomość moją o wyjeździe do Lublina przyjęła ze łzami w oczach. [...] Boleje jednocześnie nade mną, że muszę się tułać po nocach – tracić swe zdrowie dla dobra idei, tak mało przez społeczeństwo zrozumianej a tak koniecznej – nieodzownej dla egzystencji Polski.” W celu rozszerzenia wpływów endecji na sferę robotniczą utworzył Narodowy Związek Robotniczy im. Stanisława Stojałowicza, skupiający robotników polskich z Bielska i okolic do narodowej i ekonomicznej walki z niemieckimi i żydowskimi pracodawcami. Głosił: "Bez robotników ani przeciw robotnikom nie zbudujemy Wielkiej Polski".  Burzliwy okres dwudziestolecia międzywojennego oddziaływał także na Edwarda Zajączka, który w 1926 r. powrócił na rodzinne Beskidzie  i zajął się dziennikarstwem, obejmując redakcję „Placówki Kresowej”. Równocześnie jeździł po kraju wygłaszając różnego rodzaju referaty, bronił interesów polskich chłopów i robotników, uświadamiał ich i pozyskiwał nowych zwolenników dla idei, które głosił oraz dla ruchu narodowego, który reprezentował. W latach 1929-1939 był redaktorem i wydawcą miesięcznika "Młody Narodowiec", współredagował także czasopisma "Głos robotniczy" i "Hasło Polki". Jego działalność w Bielsku-Białej i na terenie Śląsku Cieszyńskiego , publiczna krytyka sanacji i socjalizmu spowodowały, że należał on do grona osób najczęściej prześladowanych przez władze w latach 1931 – 1935. Był szykanowany, a nawet przez pewien czas internowano go w obozie w Berezie Kartuskiej. Za działalność opozycyjną od 23 lipca 1935 do 13 października 1935 przebywał w Berezie Kartuskiej. W czasie rozruchów antyżydowskich w Bielsku jesienią 1937 r., które nastąpiły po zabójstwie przez żydowskiego szynkarza polskiego robotnika, przyczynił się do uspokojenia nastrojów. Dr Jerzy Dębski – pracownik naukowy Państwowego Muzeum Auschwitz – Birkenau w swoim niepublikowanym biogramie Edwarda Zajączka podaje, że przez długie lata przyjaźnił się on z bielskim Żydem Danielem Grossem, z zawodu adwokatem, a z przekonań socjalistą, chociaż ze względu na różnicę w poglądach politycznych wielokrotnie rozchodzili się w gniewie, ale zawsze powracali, czując potrzebę kontynuowania przyjaźni. Podczas okupacji Zajączek nakłaniał przyjaciela, aby ten jako Żyd schronił się na Węgrzech, gwarantując mu bezpieczne tam przedostanie się. Ten jednak, tłumacząc się wiekiem, odmówił i zginął jako ofiara Holocaustu. W 1939 r. Zajączek współpracował z polskim wywiadem w tworzeniu sieci dywersji pozafrontowej. W czasie kampanii wrześniowej, choć miał stopień kapitana rezerwy, nie został zmobilizowany. Po wybuchu II wojny światowej przystąpił do tworzenia konspiracyjnej organizacji polityczno-wojskową "Patria", która w grudniu 1939 weszła w skład NOW. Pełnił funkcję prezesa Okręgu Cieszyńsko-Podhalańskiego Stronnictwa Narodowego. W lutym 1940 podporządkował się, bez zgody władz centralnych SN ZWZ. W ZWZ został inspektorem Obwodu Bielskiego Okręgu Śląskiego obejmującego powiaty: bialski, bielski, chrzanowski, oświęcimski, wadowicki, żywiecki i miasto Bielsko. Brał także udział w tworzeniu podziemnej administracji cywilnej, należał do tzw. Śląskiej Rady Wojewódzkiej, która później weszła w skład struktur Delegatura Rządu RP na Kraj , był członkiem poddelegatury terenowej dla zachodniego Podbeskidzia z siedzibą w Bielsku. Działał pod pseudonimem "Wolf".
Za działalność podziemną został aresztowany przez Gestapo w listopadzie 1940 r., najprawdopodobniej na skutek działalności konfidenta Pawła Ulczoka. Początkowo przesłuchiwany był w Bielsku – Białej a następnie w Katowicach. Nie przyznał się jednak do stawianych mu zarzutów. Do KL Auschwitz przywieziono go 18 grudnia 1940 r., gdzie został zarejestrowany w obozowej ewidencji jako więzień nr 7529. Jego pobyt i śmierć w obozie tak opisał ks. Konrad Szweda: „Żywo rysuje się przed oczyma sylwetka Edwarda Zajączka z Bielska – Białej. [...] Przez pewien czas przebywał w szpitalu obozowym, na bloku 28, jako chory, a następnie – pomocnik pielęgniarski. [...] W dniu 16 stycznia 1942 roku umieszczono go w bunkrze bloku śmierci, skąd codziennie zabierano go na przesłuchania do Oddziału Politycznego. Tam go torturowano do tego stopnia, że dwóch ludzi musiało go zanosić do celi, gdyż nie mógł utrzymać się na nogach. Śledztwo trwało około trzech tygodni, nikogo nie wydał. Wyczerpany do ostatka leżał na posadzce, a esesman zeskakiwał z taboretu na piersi – łamiąc żebra i mostek piersiowy. Tak skonał w największych męczarniach działacz społeczny, bojownik o sprawiedliwość w świecie.” Edward Zajączek zginął 27 lutego 1942 r. Został zamordowany w bunkrze głodowym w podziemiach bloku nr 11. Zwłoki spalono w krematorium, a prochy rozsypano. Często narażał siebie, aby pomagać innym. Do końca walczył dla szczytnych idei, które ciągle starał się wprowadzać w życie.
W 2001 r. władze Bielska-Białej przyznały mu pośmiertnie tytuł zasłużonego obywatela miasta. W 2002 r. w miejscu, gdzie stał Dom Polski, odsłonięto obelisk upamiętniający tę placówkę i jej wieloletniego kierownika.


PS. Jego działalność, a także losy księdza Stanisława Stojałowskiego, którego dzieła był on kontynuatorem, dokładnie opisał Franciszek Skrzypek – autor książki „Edward Jan Zajączek (1901 – 1942) kontynuator idei ks. Stanisława Stojałowskiego”, Warszawa 1993, do której warto zaglądnąć.

Patriotyczne Bielsko-Biała

Nasze stowarzyszenie tworzą ludzie przede wszystkim związani z ideą narodową, jednocześnie nie zapominający o ważnej historii Bielska – Białej. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nasz teren jest bardzo bogaty geograficznie, ale także kulturowo. Kiedyś Bielsko i Biała to dwa odrębne miasta, możemy do tego dodać także ludność wcześniej przesiedloną z Kresów Wschodnich. Tworzymy zatem mieszankę, lecz to nie znaczy, że nie możemy się jednoczyć. Historia naszego miasta jest w wielu aspektach przemilczana, nikt nie mówi o Powstaniach Śląskich – kiedy to Bielszczanie stanowili dużą grupę powstańców, o Powstaniach Styczniowych, o zasłużonych bielskich narodowcach i wielu innych aspektach, które godne są przypomnienia. Nasze Stowarzyszenie Patriotów chce stawiać nacisk przede wszystkim na tradycję i historię regionalną. Nasze akcje oparte są na pracy u podstaw czyli akcjach obywatelskich pomocowych, w domach dziecka, schroniskach dla zwierząt, a także szkołach i na uczelniach. Chcemy wypełniać lukę, której do tej pory nie były w stanie zauważyć nasze władze. Chcemy być dla mieszkańców Bielska - Białej pomocą, a jednocześnie każdy kto czuje się patriotą może wstąpić w nasze szeregi by razem z nami zbudować silne, patriotyczne miasto. Pomysł Stowarzyszenia zrodził się w naszych głowach by zjednoczyć środowiska patriotyczne, narodowe, wszystkich tych, którym na sercu leży dobro naszej Ojczyzny. Musimy wiedzieć, że przed nami długa droga by uświadomić społeczeństwo kto kieruje nami, kto nam zagraża i jakie skutki mogą być polityki, która od dłuższego czasu jest prowadzona w Polsce. Za cel stawiamy sobie walkę ideologiczną z systemem demoliberalnym oraz przekonanie i uświadomienie młodego pokolenia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że walka ta nie jest prosta. Jest drogą wśród gór i dolin, ale tylko mozolną i systematyczną pracą jesteśmy w stanie coś zdziałać. Widocznym jest to, że z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc przybywa osób, które chcą działać, nie chcą pozostawać bierni. Uprawianie polityki jest trudną i wymagającą wyrzeczeń umiejętnością, lecz działanie dla dobra Ojczyzny nie wymaga wielkich umiejętności, ono płynie prosto z serca i na tym właśnie chcemy opierać działalność naszego Stowarzyszenia.

Kontakt



e-mail :  patriotycznebb@gmail.com

telefon: 501756770


Foto

       II Marsz dla Życia i Rodziny w Bielsku-Białej

    IV Marsz
Pamięci Żołnierzy Wyklętych


72 rocznica śmierci Edwarda Zajączka

 

                                  I Marsz dla Życia i Rodziny w Bielsku-Białej

            

                                    Wykład na temat ideologii gender Ks. dr hab. Dariuszem Oko

                                       III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych

             Lekcja  nr.6 : Wykład Agnieszki Piwar Temat wykładu Zapomniany bohater – Edward Zajączek.

                          72 rocznica śmierci Edwarda Zajączka



                                                   Lekcja 5  Wykład mgr Krzysztof Chodorowski Temat wykładu: Romuald Traugutt - ostatni dyktator powstania styczniowego

                                         Wykład na temat ideologii gender prof. Krystyna Pawłowicz
                                                   
                                                   Wycieczka na Rogacz :

                                            Akcja " Zapal znicz Bohaterom":

      Lekcja 2  Wykład dr. Przemysława Stanko Temat wykładu Udział mieszkańców pogranicza Małopolski i Śląska Cieszyńskiego w kampanii Wiedeńskiej 1683



                                      
                       Lekcja 1  Wykład mgr. Rafała Kutryby Temat wykładu: O Agresji sowieckiej na Polskę 17 IX 1939.



                                            Wycieczka dla dzieci DREAM PARK :
            
Pikieta antyaborcyjna:             
                                                          


Statut


Władze


Patriotyczne Bielsko-Biała