czwartek, 26 lutego 2015

Edward Zajączek - Zapomniany bohater

27 sierpnia 1940 roku niemieccy urzędnicy przybyli do willi „Lusia” w Wiśle - Jaworniku, gdzie akurat przebywał komendant Okręgu Śląskiego Związku Walki Zbrojnej. Doszło do strzelaniny, w trakcie której Korol został trafiony (nie chcąc wpaść w ręce Niemców, popełnił samobójstwo). W willi „Lusia” Niemcy znaleźli dokumenty, które naprowadziły ich na ślad struktur konspiracyjnych. 21 Listopada 1940 roku dochodzi do aresztowania Edwarda Zajączka oraz ks. Wranke. Według historyków Edwarda Zajączka zdradził znany konfident gestapo Paweł Ulczok, kurier Józefa Korola. Pomimo drobiazgowej rewizji gestapo w mieszkaniu Zajączków nie znaleziono żadnych materiałów obciążających. Zajączek początkowo przesłuchiwany był w Bielsku w siedzibie gestapo. Następnie przewieziono go do Katowicach.  Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Po bezowocnym przesłuchaniu 18 grudnia 1940 roku przetransportowany  został do KL Auschwitz. Organizacja oraz żona Zofia starali się uwolnić Zajączka. Podejmowano nawet próbę wykupienia i upozorowania ucieczki, na co Zajączek  się nie zgodził w obawie o los żony i dzieci. W obozie Edward Zajączek odrzynał numer 7529 i początkowo przebywał w szpitalu obozowym, na bloku 28.

 
Później dzięki pomocy konspiracji obozowej został pomocnikiem pielęgniarskim. Po jakimś czasie Edward Zajączek został wezwany  do gestapo w Katowicach, gdzie dostał propozycje przeżycia za przyznanie się do winny oraz wydania innych członków konspiracji. Edward Zajączek się nie przyznał oraz nie wydał żadnej osoby. 16 stycznia 1942 roku umieszczono go w bunkrze blokowym ( blok numer 11). Tam go torturowano do tego stopnia, że dwóch ludzi musiało go zanosić do celi, gdyż nie mógł się utrzymać na nogach.  Capo Mauser na rozkaz SS-manów otrzymał polecenie zakatowania Zajączka. Śledztwo trwało ok trzech tygodni, Zajączek nikogo nie wydał. Skazany na śmierć głodową,  wspomagany przez kolegów żył 28 dni. Wyczerpany do ostatka leżał na posadzce,  SS-mani zdumieni  że jeszcze żyje skacząc z taboretu na piersi łamie mu żebra i mostek piersiowy. Tak skonał w największych męczarniach, Edward Zajączek. Zginął dla wielkiej idei w którą wierzył aż do ostatniej chwili. Świadomie wybrał śmierć zamiast zdradę organizacji i Ojczyzny.


czwartek, 19 lutego 2015

Wyklęc i ich oprawcy cz.2

Aparat represji komunistycznych nie oszczędzał nikogo, to był terror niespotykany nigdy w dziejach naszego narodu. Mordowano kobiety, bezczeszczono zwłoki, egzekucje urządzano na oczach dzieci i młodzieży. Jerzy Vaulin – agent UB zamordował z zimną krwią żonę majora Żubryda - Janinę, która prawdopodobnie była w ciąży (ale ten fakt nie jest potwierdzony przez ich syna Janusza). Podobnie było z piękną 23-letnią żoną Franciszka Przysiężniaka ps “Ojciec Jan” bohaterskiego dowódcy NOW z Lubelszczyzny. Janinie Przysiężniak będącej w 7-miesiącu ciąży UB-wcy pozwolili jej wyjść z samochodu, którym ją przywieźli po aresztowaniu i oświadczyli, że jest wolna, po czym oddali serię z pepeszy!! Zwłoki często starano się ukryć w fekaliach, gnojówkach, studniach z odpadami – tak m.in zrobiono w kieleckim więzieniu z ciałem Jana Hedy (brata “Szarego”). Do wykonania wyroku bez precedensu doszło w Sanoku 24 maja 1946 r. kiedy to powieszono dwóch żołnierzy NSZ (Władysław Kudlik i Władysła Skwarec) na miejscowym stadionie sportowym na oczach zapędzonych tam siłą dzieci z pobliskich szkół! Egzekucję swojego syna oglądał ojciec W. Skwarca, który widząc śmierć syna stracił przytomność, a po kilku dniach zmarł. Dnia 6 czerwca 46 r. doszło do kolejnej publicznej egzekucji, tym razem na Sanockim rynku stracono chor. Książka również na oczach dzieci, młodzieży i mieszkańców miasta. Ciało komuniści wystawili na widok publiczny aż do wieczora, a po egzekucji jeden z UB-ków przemówił do zgromadzonych “iż taki los spotka każdego kto podniesie rękę na władzę ludową”. Historycy miasta Sanoka twierdzą że takich publicznych egzekucji nie było nigdy w dziejach miasta.mjr Hieronim Dekutowski “Zapora“ po siedmiu miesięcznym śledztwie w więzieniu Mokotowskim, pomimo tego, że miał 31 lat wyglądał jak starzec siwymi włosami, wybitymi zębami, połamanymi rękami, nosem i żebrami oraz zerwanymi paznokciami! Rodzina majora twierdzi iż cierpiał bardziej niż Jezus –bratanica mówi “Jezus cierpiał trzy dni a “Zapora ponad pół roku”.

Na zdjęciu ciało kpt. Henryka Flamego „Bartka”, byłego dowódcy Zgrupowania Oddziałów NSZ, zabitego przez funkcjonariusza MO Rudolfa Dadaka w Zabrzegu koło Czechowi.



 Na zdjęciu Romuald Czarniecki ps. "Pikolo", żołnierz „Bartka”. Zginął w starciu z bezpieką w Czechowicach-Dziedzicach w lipcu 1946 roku.





















autor : Mariusz Warachim

poniedziałek, 16 lutego 2015

Wyklęci i ich oprawcy cz.1

Skala i okrucieństwo aparatu represji komunistycznych w latach 1944-1963 jest dla wielu naszych rodaków mało lub wcale nieznane. Niewiele się mówi, pisze o brutalności i bezwzględności funkcjonariuszy UB, MO, KBW czy czerwonych siepaczy ze Smiersz i NKWD. Jak traktowano zwłoki zabitych żołnierzy podziemia niepodległościowego, jakie były represje w stosunku do członków rodzin żołnierzy II konspiracji. Tylko wąskie grono zainteresowanych zna historię sprofanowania zwłok sierż. Józefa Frańczaka ps “Lalek” - ciało Frańczaka w 1963r zostało pozbawione głowy i do dziś syn Lalka – Marek Frańczak prowadzi prywatne dochodzenie co stało się z głową jego ojca, jakie są jej dalsze losy, ale napotyka cały czas na zmowę milczenia i brak dobrej woli w rozwiązaniu tej dramatycznej dla niego historii. 22 lutego 1947r mjr J. Kuraś “Ogień” odbiera sobie życie przy braku możliwości wyjścia z obławy UB-MO we wsi Ostrowsko –po przewiezieniu zwłok Ognia do Krakowa jego ciało
 

21 luty 1947 r. Złożony na noszach przez UB-owców, ranny po samobójczym postrzale, Mjr Józef Kuraś "Ogień".

zostaje przekazane do akademii medycznej i prawdopodobnie poddane testom medycznym i rozczłonkowane. Miejsce pochowania ciała majora nie jest znane do dziś. .Podczas tej obławy zginął bratanek “Ognia” K. Kuraś ps “Kruk” u którego odkryto 38 ran od bagnetów!!! Taka była skala bestialstwa. W październiku 1951r. ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny “ wraz ze swoimi trzema żołnierzami ukrywał się w Zbereżu koło Włodawy –zostali zaskoczeni i stoczyli w czterech bój z funkcjonariuszami WUBP i 2 batalionami KBW razem ok 600!!! A rozpracowaniem jego brata też żołnierza WiN-u Leona Tataszkiewicza”Jastrzębia” i “Żelaznego” zajmowało się 372 informatorów. Mjr H.Dekutowski i jego żołnierze dla ich upokorzenia byli sądzeni w mundurach Wermachtu, a słynny mjr “Łupaszka” dostał wyrok 18- krotnej kary śmierci!!! Ale rekordzistą jeśli chodzi o ilość kar śmierci jest st. sierz. W. Stryjewski ps ”Cacko” żołnierz NSZ z okolic Płocka –likwidator wielu groźnych bandytów z AL I MO m.in zastrzelił “Rypę” milicjanta, który zamordował ok. 100 niewinnych osób. “Cacko” jako groźny bandyta z NSZ dostał 38-krotną karę śmierci !!! 20 osobowy oddział K. Kamieńskiego “Huzara “ został otoczony przez siły bezpieczeństwa w sile ponad 3,5 tys. funkcjonariuszy co daje nam obraz przewagi i siły organów komunistycznego aparatu represji. Nie darowano nawet małym dzieciom, jak Januszkowi Żubrydowi 5-letniemu synkowi mjr. Żubryda z NSZ - małego Januszka zamknięto w katowni UB w Rzeszowie jako groźnego wroga PRL-u !


Zdjęcie pośmiertne, wykonane przez UB, partyzantów z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Tygrysa"), poległych 25 II 1950 roku - od lewej: Ildefons Żbikowski "Tygrys", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" i Władysław Bukowski "Zapora".

 
Zdjęcie pośmierntne, wykonane przez UB, partyzantów z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Pilota"), poległych 23 VI 1950 roku - Władysław Grudziński ''Pilot'' (drugi od lewej) , Czesław Wilski "Brzoza", Hieronim Żbikowski"Gwiazda" , Kazimierz Chrzanowski"Wilk".
 
                                                                                                   autor : Mariusz Warachim